
Jak skróciliśmy czas pieczenia pizzy z 5 minut do 90 sekund
Większość piekarników polega na użyciu powietrza do rozprzestrzeniania ciepła. Ale problem w tym, że powietrze w tym zadaniu radzi sobie dosyć słabo – jest wolne.
Postanowiliśmy przestać polegać na powietrzu i zamiast tego użyć emiterów promieniowania podczerwonego o mocy 500 W w naszych piekarnikach parowych. Zamiast czekać, aż powietrze się nagrzeje, fale podczerwone docierają bezpośrednio do ciasta i dodatków. To daje doskonałe efekty – idealnie uprażony ser i chrupiąca skórka, co sprawia, że pizza naprawdę smakuje jak pizza, bez uszkadzania wnętrza ciasta.
Standardowe elementy grzewcze potrzebują dużo czasu na nagrzanie. Te natomiast osiągają maksymalną temperaturę niemal natychmiast. Dlatego możemy skrócić czas pieczenia z 300 sekund do zaledwie 90 sekund. To naprawdę szybko. A to zmienia wszystko w procesie przygotowywania pizzy.
Oczywiście umieszczenie elektroniki w pomieszczeniu wypełnionym parą to spore wyzwanie. Wilgoć niszczy wszystko. Aby temu zapobiec, używamy osłon z kwarcu – są one wystarczająco odporne na wilgoć i ciągłe zmiany temperatury.
Pamiętajcie jednak, aby wasze przewody i gniazdka były w stanie przyjąć odpowiedni prąd. Jeśli oszczędzicie na sprzęcie, wasze elementy grzewcze mogą zostać uszkodzone.
Skrócenie czasu pieczenia o 70% to ogromny sukces, ale ma to swoje zalety i wady. Gdy pracujemy z tak dużą intensywnością, różnica między „idealnie uprażonym” a „przypalenym” produktem jest bardzo mała. Musimy być precyzyjni w ustawianiu czasu i położenia sensorów. Jeśli taśma transportowa będzie choć trochę niezgodna z czasem działania emiterów podczerwonych, dostarczymy klientom produkt, który będzie przypominał węgiel.
Wymaga to większej precyzji niż w przypadku zwykłego piekarnika konwekcyjnego, ale efekty są tego warte.